Miasto czarowne, otoczone najpiękniejszą może w kraju przyrodą, stare, zadumane jakby, z gmachami, na których wyryte przed kilkusetletnie daty. Eliza Orzeszkowa
books20public20domain

„Stara stolica Giedyminowa,
Wilno,pieszczota pięknej natury,
Pomiędzy gaje, pomiędzy góry,
o kwiat ,co w dzikiem zielsku się chowa…”
(fragment wiersza W. Syrokomli
„Marcin Strudzieński.Kartka z kroniki Wilna”)

„Nigdy od ciebie, miasto, nie mogłem odjechać
Długa była mila, ale cofało mnie jak figurę w szachach.
Uciekałem po ziemi obracającej się coraz prędzej
A zawsze byłem tam z książkami w płóciennej torbie,
Gapiący się na brązowe pagórki za wieżami świętego Jakuba”.
(fragment wiersza Cz.Miłosza „Nigdy od ciebie, miasto”)

***

„Rówienniki litewskich wielkich kniaziów, drzewa
Białowieży, Świtezi, Ponar, Kuszelewa!
Których cień spadał niegdyś na koronne głowy
Groźnego Witenesa,wielkiego Mindowy
I Giedymina, kiedy na Ponarskiej górze,
Przy ognisku myśliwskim, na niedźwiedziej skórze
Leżał, słuchając pieśni mądrego Lizdejki,
A Wiliji widokiem i szumem Wilejki
Ukołysany, marzył o wilku żelaznym;
I zbudzony, za bogów rozkazem wyraźnym
Zbudował miasto Wilno, które w lasach siedzi
Jak wilk pośrodku żubrów, dzików i niedźwiedzi”.
(fragment poematu A. Mickiewicza „Pan Tadeusz”)

***

„(…)duszę utęsknioną
Do tych pagórków leśnych, do tych łąk zielonych,
Szeroko nad błękitnym Niemnem rozciągnionych(…)”.
(fragment poematu A. Mickiewicza „Pan Tadeusz”)

***

Na wileńskiej ulicy – tak-to-tak, Gierwazeńku…
Na cóż to nam przyszlo, kochana?
Po wileńskiej ulicy – tak-to-tak, Protazeńku,
saniami trzeba pędzić od rana.

Jakby bylo nie dosyć, że przez wieczność, przez wieczność
świecić będą obrączki na ręku…
a tu jeszcze serdeczność, okiennice, bezpieczność
i dzwoneczki: dziń-dziń, Gierwazeńku.

W tym Wilnie będziesz różą, w tym Wilnie matką z młodu…
Ej, woźnico, zatrzymaj swe konie!
Znam domek: drzwi w ulicę, a okna od ogrodu,
a w ogrodzie rosną dwie jabłonie.
(K. I. Gałczyński,  Szczęście w Wilnie) 

***

„(…)Po twych ulicach błądzę zadumany,
W starych zaułkach na kamieniach siadam,
Głosem znajomym mówią do mnie ściany
I z duszą murów o umarłych gadam.
Z oddali dzwonów pacierz gra wieczorny
Modlitwą żalu stęsknioną i pilną,-
I sercu gościa czci pełnemu kornej,
Ze wspomnień swoich zwierzasz się, o Wilno!”.
(fragment wiersza A. Oppmana „Wilno”)

 ***

„Wieżycami smukłymi jak polne lilije
Z rozderganych ust Wilna śpiew w niebo wyrasta,
Z łożyskiem gwiaździstym jak Wilia się wije,
Jak Wilia od gwiazd lśniąca na dolinie miasta”
(Tadeusz Łopalewski) 

***
Jest tajemnicze Wilno, pomarańczowo-zielone,
zwłaszcza wieczorem, gdy siedzisz jakby w butelce od piwa
Drzemią budowle baroku, a w nich jak w szafach przezacnych
świeczniki zdradliwych kształtów, ballady, zmarłe perfumy..
(K. I. Gałczyński, Elegie wileńskie, 1935) 
***

 ***

W sercu miłość, a w powietrzu żałość.
Wiatr w drzewach trwożliwych trzeszczy.
A ten deszcz – to jakby wiatr miał tyfus
i wymajaczyło mu się takie Wilno z deszczem;

i z takimi na Wilence mostkami,
gdzie samobójstwo to tylko romantyczność,
z dorożkami, płynącymi w mglistość,
z piwiarniami, gdzie piją żandarmi.

Na plakacie rząd do pożyczki wzywa.
Dorożkarze tłuką się po pysku.
Tuż Wilenka, rzeczka mała, swarliwa,
łkająca czarno, ciemno, po rosyjsku.
(K. I. Gałczyński, 1935) 

***

Jeśli myśl ci przyjdzie mylna
Zwątpić w przyszłość i w swobodę,
Wówczas, bracie, jedź do Wilna
Poznać z hartem dusze młode.
(Wincenty Pol, „Pieśń o ziemi naszej”)

***

Noc to koło
W ciszy niebieskiej wełnie,
Wilno kościelne-
śpi, białe, jak gołąb.

Nad zaułkiem arkada:
Dom domowi dłoń tak uścisnął
I zasnął znagła.

Jest i latarnia blada
Nad chodnikiem drewnianym nisko,
I ogród na wietrze zagrał.

Wilia się łuszczy,
Pluszcze
O brzeg.
Litwa – ziemia puszczy.
Jak dobrze!
(Józef Czechowicz „Wilno”) 

***

„Lecz jakimż światłami gmachy Wilna tleją?
Tysiącznymi lampami ulice jaśnieją,
Ogniami oświecony szczyt góry wysoki,
Niosąc zamek na barkach, wznosił się w obłoki
I jakby na powietrzu zawieszony sztuką,
Czarnoksięską się zdawał być stawian nauką.
Bulwary jak arabskie świetniały ogrody,
Oświecone w fontanny wytryskały wody —
I ty wtenczas, księżycu, wzniesion z miną hardą,
Na pałające światła patrzałeś z pogardą;
A gdy tylko się wzniosłeś na nieba lazurze,
Każden przyznał, że sztuka nie zrówna naturze.
I tę mi, o księżycu, przypomniałeś chwilę,
Gdy to po raz ostatni bawiłem się mile,
Gdy przy twoim srebrzystym i bladym promieniu
Pod gruszą na darniowym spocząłem siedzeniu.
Wilia się wydawała jako srebrne błonie,
Zefir przyjemny kwiatów niósł w powietrzu wonie,
Rybacy w łódce czyste przepływali wody
I z radością ryb pełne ciągnęli niewody.
Ich głos echa bliskości w ciągłe wprawiał grzmienie,
Nad wodą tu [i] owdzie błyskały płomienie
Ogniów, które po dziennej chcąc odpocząć pracy
Zapalili od Niemna płynący wieśniacy:
Jak ten wieczór był piękny! lecz losie okrutny:
Byłem wesół — nazajutrz nieszczęśliwy, smutny (…)”.
(fragment wiersza J. Słowackiego)
 
***