Wilno jest miastem niesamowicie przyciągającym, wręcz magicznym, a poza tym chaotycznym i dziwacznym – jego aurę najlepiej oddaje słowo bizarre, którego nie umiem przetłumaczyć. To samo odnosi się do jego zagmatwanej wielonarodowej historii Poeta Tomas Venclova
books20public20domain

„Stara stolica Giedyminowa,
Wilno,pieszczota pięknej natury,
Pomiędzy gaje, pomiędzy góry,
o kwiat ,co w dzikiem zielsku się chowa…”
(fragment wiersza W. Syrokomli
„Marcin Strudzieński.Kartka z kroniki Wilna”)

„Nigdy od ciebie, miasto, nie mogłem odjechać
Długa była mila, ale cofało mnie jak figurę w szachach.
Uciekałem po ziemi obracającej się coraz prędzej
A zawsze byłem tam z książkami w płóciennej torbie,
Gapiący się na brązowe pagórki za wieżami świętego Jakuba”.
(fragment wiersza Cz.Miłosza „Nigdy od ciebie, miasto”)

***

„Rówienniki litewskich wielkich kniaziów, drzewa
Białowieży, Świtezi, Ponar, Kuszelewa!
Których cień spadał niegdyś na koronne głowy
Groźnego Witenesa,wielkiego Mindowy
I Giedymina, kiedy na Ponarskiej górze,
Przy ognisku myśliwskim, na niedźwiedziej skórze
Leżał, słuchając pieśni mądrego Lizdejki,
A Wiliji widokiem i szumem Wilejki
Ukołysany, marzył o wilku żelaznym;
I zbudzony, za bogów rozkazem wyraźnym
Zbudował miasto Wilno, które w lasach siedzi
Jak wilk pośrodku żubrów, dzików i niedźwiedzi”.
(fragment poematu A. Mickiewicza „Pan Tadeusz”)

***

„(…)duszę utęsknioną
Do tych pagórków leśnych, do tych łąk zielonych,
Szeroko nad błękitnym Niemnem rozciągnionych(…)”.
(fragment poematu A. Mickiewicza „Pan Tadeusz”)

***

Na wileńskiej ulicy – tak-to-tak, Gierwazeńku…
Na cóż to nam przyszlo, kochana?
Po wileńskiej ulicy – tak-to-tak, Protazeńku,
saniami trzeba pędzić od rana.

Jakby bylo nie dosyć, że przez wieczność, przez wieczność
świecić będą obrączki na ręku…
a tu jeszcze serdeczność, okiennice, bezpieczność
i dzwoneczki: dziń-dziń, Gierwazeńku.

W tym Wilnie będziesz różą, w tym Wilnie matką z młodu…
Ej, woźnico, zatrzymaj swe konie!
Znam domek: drzwi w ulicę, a okna od ogrodu,
a w ogrodzie rosną dwie jabłonie.
(K. I. Gałczyński,  Szczęście w Wilnie) 

***

„(…)Po twych ulicach błądzę zadumany,
W starych zaułkach na kamieniach siadam,
Głosem znajomym mówią do mnie ściany
I z duszą murów o umarłych gadam.
Z oddali dzwonów pacierz gra wieczorny
Modlitwą żalu stęsknioną i pilną,-
I sercu gościa czci pełnemu kornej,
Ze wspomnień swoich zwierzasz się, o Wilno!”.
(fragment wiersza A. Oppmana „Wilno”)

 ***

„Wieżycami smukłymi jak polne lilije
Z rozderganych ust Wilna śpiew w niebo wyrasta,
Z łożyskiem gwiaździstym jak Wilia się wije,
Jak Wilia od gwiazd lśniąca na dolinie miasta”
(Tadeusz Łopalewski) 

***
Jest tajemnicze Wilno, pomarańczowo-zielone,
zwłaszcza wieczorem, gdy siedzisz jakby w butelce od piwa
Drzemią budowle baroku, a w nich jak w szafach przezacnych
świeczniki zdradliwych kształtów, ballady, zmarłe perfumy..
(K. I. Gałczyński, Elegie wileńskie, 1935) 
***

 ***

W sercu miłość, a w powietrzu żałość.
Wiatr w drzewach trwożliwych trzeszczy.
A ten deszcz – to jakby wiatr miał tyfus
i wymajaczyło mu się takie Wilno z deszczem;

i z takimi na Wilence mostkami,
gdzie samobójstwo to tylko romantyczność,
z dorożkami, płynącymi w mglistość,
z piwiarniami, gdzie piją żandarmi.

Na plakacie rząd do pożyczki wzywa.
Dorożkarze tłuką się po pysku.
Tuż Wilenka, rzeczka mała, swarliwa,
łkająca czarno, ciemno, po rosyjsku.
(K. I. Gałczyński, 1935) 

***

Jeśli myśl ci przyjdzie mylna
Zwątpić w przyszłość i w swobodę,
Wówczas, bracie, jedź do Wilna
Poznać z hartem dusze młode.
(Wincenty Pol, „Pieśń o ziemi naszej”)

***

Noc to koło
W ciszy niebieskiej wełnie,
Wilno kościelne-
śpi, białe, jak gołąb.

Nad zaułkiem arkada:
Dom domowi dłoń tak uścisnął
I zasnął znagła.

Jest i latarnia blada
Nad chodnikiem drewnianym nisko,
I ogród na wietrze zagrał.

Wilia się łuszczy,
Pluszcze
O brzeg.
Litwa – ziemia puszczy.
Jak dobrze!
(Józef Czechowicz „Wilno”) 

***

„Lecz jakimż światłami gmachy Wilna tleją?
Tysiącznymi lampami ulice jaśnieją,
Ogniami oświecony szczyt góry wysoki,
Niosąc zamek na barkach, wznosił się w obłoki
I jakby na powietrzu zawieszony sztuką,
Czarnoksięską się zdawał być stawian nauką.
Bulwary jak arabskie świetniały ogrody,
Oświecone w fontanny wytryskały wody —
I ty wtenczas, księżycu, wzniesion z miną hardą,
Na pałające światła patrzałeś z pogardą;
A gdy tylko się wzniosłeś na nieba lazurze,
Każden przyznał, że sztuka nie zrówna naturze.
I tę mi, o księżycu, przypomniałeś chwilę,
Gdy to po raz ostatni bawiłem się mile,
Gdy przy twoim srebrzystym i bladym promieniu
Pod gruszą na darniowym spocząłem siedzeniu.
Wilia się wydawała jako srebrne błonie,
Zefir przyjemny kwiatów niósł w powietrzu wonie,
Rybacy w łódce czyste przepływali wody
I z radością ryb pełne ciągnęli niewody.
Ich głos echa bliskości w ciągłe wprawiał grzmienie,
Nad wodą tu [i] owdzie błyskały płomienie
Ogniów, które po dziennej chcąc odpocząć pracy
Zapalili od Niemna płynący wieśniacy:
Jak ten wieczór był piękny! lecz losie okrutny:
Byłem wesół — nazajutrz nieszczęśliwy, smutny (…)”.
(fragment wiersza J. Słowackiego)
 
***